Podział kultury na obieg wysoki oraz popularny nadal kształtuje język rozmów o prestiżu, sztuce oraz gustach, lecz coraz słabiej oddaje to, jak odbiorcy rzeczywiście korzystają z kultury. W ciągu kilku dni jedna osoba może śledzić serial, wybrać się na koncert pod gołym niebem, sięgnąć po reportaż i obejrzeć ekspozycję, bez poczucia wędrówki pomiędzy oddzielnymi rzeczywistościami. Dawna hierarchia nadal wpływa na sposób oceniania, więc trudno udawać, że ambicja, formalna złożoność czy prestiż instytucji nie różnicują poszczególnych zjawisk. Coraz wyraźniej widać jednak, że kultura nie mieści się już w dwóch zamkniętych obozach, ale powstaje na przecięciu różnych języków, formatów i doświadczeń. Kategorie stworzone do porządkowania odbioru potrafią dziś raczej zawężać spojrzenie niż pomagać w rozumieniu tego, co oglądamy, czytamy i słuchamy.
Dlaczego prestiż nadal porządkuje rozmowę o kulturze
Hierarchizowanie kultury daje wrażenie ładu. Dzięki niemu łatwiej wskazać utwory postrzegane jako wymagające i odsunąć od nich formy łączone z rozrywką, masowym obiegiem oraz lekkością. Ten mechanizm nie kończy się jednak na estetyce: mówi także o ambicjach, obyciu, pozycji społecznej i przynależności do konkretnego środowiska. Niesie też potrzebę zaznaczenia różnicy między sobą a innymi odbiorcami. Dlatego prestiż tak często wraca w rozmowach o kulturze, choć na co dzień ludzie wybierają znacznie swobodniej, niż sugerują ich publiczne deklaracje.
Nie znaczy to jednak, że każda hierarchia jest wyłącznie pokazem lepszego gustu. Taki porządek pomaga zauważyć różnice w konstrukcji dzieła, jego związku z tradycją, warsztacie autora oraz zamiarze, z którego wyrosło. Problem zaczyna się wtedy, gdy schemat przestaje pomagać w rozumieniu kultury, a zaczyna zamykać ją w gotowych przegródkach. Wtedy łatwo przeoczyć to, co w niej żywe, nieoczywiste i najbardziej interesujące dla odbiorcy.
Skąd wzięło się rozróżnienie kultury wysokiej i popularnej?
Przez wiele lat granica między kulturą wysoką a popularną wynikała z konkretnego układu społecznego i sposobu działania instytucji. Nie każdy miał dostęp do wykształcenia, miejsc związanych ze sztuką czy utrwalonego kanonu, dlatego różne obiegi rozwijały się raczej osobno. Kontakt z klasyką łączono z obyciem, wtajemniczeniem i wysokim znaczeniem symbolicznym. Kulturę popularną opisywano zaś przez szeroki zasięg, powtarzalność, łatwość odbioru oraz rozrywkowy charakter.
Ten dawny podział nie był więc tylko sztuczną matrycą ani prostym znakiem wyższości. Przez długi czas pomagał opisywać rzeczywiste różnice: dostęp do instytucji, obycie z kanonem, poziom formalnego skupienia czy skalę odbioru. Również dziś pozwala uchwycić coś istotnego – nie każde dzieło wymaga tego samego przygotowania i nie każde jest kierowane do tej samej publiczności. Nie wystarcza jednak jako pełny opis, ponieważ współczesny kontakt z kulturą coraz częściej przebiega między obiegami, a nie w ich wyraźnym oddzieleniu.
Dawne kategorie wobec dzisiejszych sposobów odbioru
Dzisiejszy odbiorca porusza się równolegle po różnych obszarach kultury i przy każdym wyborze nie musi ustalać granicy między rozrywką a artystycznymi ambicjami konkretnego utworu. Podobnie działają sami twórcy. Artyści zestawiają odmienne rejestry, zapożyczają środki wyrazu, splatają klasykę z internetową estetyką, masowymi mediami oraz popularnymi formatami. Uczestnictwo przypomina więc raczej sieć niż drabinę. Nie prowadzi od form lekkich ku ambitnym, lecz przebiega pomiędzy rozmaitymi trybami odbioru, bez potrzeby ustawiania ich w jednej skali i jednym porządku dla wszystkich.
Film może zachęcić do eseju, głośny serial uruchomić rozmowę historyczną, a koncert rozbudzić ciekawość poezji. Ten sposób patrzenia potwierdzają również dane GUS. Raport Uczestnictwo ludności w kulturze w 2024 r. opisuje udział w życiu kulturalnym przez różnorodne praktyki, oceny lokalnej oferty, wydatki, tradycje oraz przekroje społeczne. Z takiej perspektywy wyraźniej rysuje się wielotorowy charakter uczestnictwa, silnie zależny od lokalnego kontekstu. Pojedyncza hierarchia przejęta z przeszłości nie opisuje już naszych wyborów ani nawyków.
Kultura między różnymi porządkami
Z kulturą jest trochę jak z jazdą na rowerze: nie każdy potrzebuje tego samego modelu, tej samej trasy i tego samego tempa. Są rowery dziecięce, miejskie modele na spokojne przejazdy i konstrukcje przygotowane na dłuższą, bardziej zmienną drogę. Sens tego porównania nie tkwi w sprzęcie, lecz w swobodzie wyboru. Dzisiejszy odbiorca może zacząć od formatu z internetu, później trafić na wydarzenie w okolicy, a następnie przejść ku klasyce albo koncertowi, bez poczucia wejścia w osobny świat.
Najbardziej interesujące zjawiska powstają w miejscu spotkania porządków dawniej uznawanych za oddzielne. Granice nie zniknęły, ale stały się mniej szczelne i coraz słabiej tłumaczą to, jak dziś uczestniczymy w kulturze. Nie trzeba z tego wyciągać wniosku, że wszystkie formy mają tę samą wartość. Chodzi raczej o zauważenie, że ważne doświadczenie może zacząć się w różnych miejscach: przy popularnym formacie, lokalnym wydarzeniu, klasycznym tekście albo koncercie.
Popkultura i kanon na polskim gruncie
Polskie przykłady dobrze pokazują, że popularny obieg nie musi pozostawać w sporze z formami wymagającymi większego skupienia. Przeciwnie: potrafi przybliżać teksty i tradycje dotąd odbierane jako odległe. Dobrym przykładem jest sanah – jedna z najmocniej obecnych artystek w polskim popie ostatnich lat. Jej twórczość pokazuje, że mainstream może kierować słuchaczy ku poezji i tekstom związanym z tradycją literacką. Gdy artystka sięga po teksty Wisławy Szymborskiej, Adama Mickiewicza, Adama Asnyka, Juliana Tuwima czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, pozwala im dotrzeć do publiczności, która nie zawsze szukałaby ich w tomiku albo szkolnym kanonie.
Podobną rolę może pełnić nowa, filmowa wersja Akademii Pana Kleksa. Film pokazuje, że klasyczna opowieść potrafi wrócić do szerokiego obiegu nie przez proste odtworzenie dawnej formy, lecz przez język bliższy współczesnemu widowisku familijnemu. Historia Brzechwy, przeniesiona w świat intensywnych obrazów, muzyki i efektów, działa jednocześnie na młodszych widzów oraz na tych, którzy pamiętają wcześniejszą ekranizację. Ten powrót widać również w ścieżce dźwiękowej. Jestem twoją bajką, piosenka znana z wersji z lat 80. i w oryginale śpiewana przez Zdzisławę Sośnicką, przy okazji nowego filmu wróciła do radiowego obiegu i była notowana wśród najczęściej odtwarzanych utworów w polskich rozgłośniach. Dzięki temu tekst kojarzony z dzieciństwem i szkolną ławką zaczął funkcjonować w popkulturowym kontekście.
Na popularne języki otwierają się także instytucje o wysokim prestiżu. Projekty Miuosha i NOSPR (Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia) pokazują, że wejście rapu oraz dzisiejszej wrażliwości do takiej przestrzeni nie odbiera jej rangi. Relacja popu z kanonem zaczyna wtedy przypominać pole kontaktu, a nie twardą linię oddzielającą dwa światy.
Tę logikę można też odnaleźć w artykule Witolda Jakubowskiego. Badacz pokazuje, że popularne media i treści z tego obiegu nie służą wyłącznie biernemu odbiorowi. Mogą być miejscem współtworzenia znaczeń, tożsamości oraz wspólnot.
Co daje swobodniejsze uczestnictwo w kulturze?
Największa zmiana dotyczy poczucia bezpieczeństwa odbiorcy. Maleje obawa, że brakuje przygotowania, a wraz z nią presja składania deklaracji uznawanych za poprawne. Kiedy kultura nie działa jak sprawdzian z elokwencji, łatwiej dopuścić ciekawość, własny rytm i stopniowo poszerzać sposób patrzenia. Nie trzeba udawać znajomości jedynej instrukcji czytania, oglądania czy oceniania dzieła. Można wejść w spotkanie z nim bez lęku przed „niewłaściwą” reakcją albo pobłażliwym komentarzem. Osoba zaczynająca od bliskich sobie form częściej wybiera rzeczy dawniej odczuwane jako obce, zbyt trudne lub przeznaczone dla kogoś innego.
Taka swoboda nie oznacza, że wszystko zostaje postawione na jednym poziomie ani że znikają kryteria oceny. Przeciwnie, pozwala pytać uważniej: które elementy pozostają płytkie, jaki fragment porusza, jakie rozwiązania poprowadzono najlepiej i z jakiego powodu chce się do danego utworu wracać. Popkultura przestaje wtedy działać jako przeciwieństwo form wymagających większego skupienia. Dla części osób bywa pierwszą drogą do spotkania z tymi formami. To dojrzalsze uczestnictwo niż szybkie ustawianie dzieł w hierarchii prestiżu. Mniej jest napięcia, a relacja ze sztuką nabiera większej szczerości i osobistego znaczenia.
Dom kultury – miejsce, w którym spotykają się różne światy
Na poziomie lokalnym dom kultury pozostaje jednym z tych miejsc, w których odmienne porządki mogą wejść ze sobą w kontakt bez ciągłego pytania o wyższą i niższą rangę. Nie broni pojedynczej definicji kultury. Raczej stwarza sytuacje sprzyjające spotkaniu z nowym doświadczeniem, bez poczucia, że ktoś znalazł się w miejscu zarezerwowanym dla innych. Dzięki temu ma znaczenie dla odbiorców dobrze zaznajomionych ze sztuką oraz dla osób dopiero układających własny sposób uczestnictwa.
Dla części mieszkańców początkiem może być pokaz filmowy albo zgłoszenie dziecka na warsztaty plastyczne. Kogoś innego przyciągnie koncert, rozmowa z pisarzem, wystawa bądź projekt poświęcony lokalnej pamięci. Nie każda z tych propozycji ma identyczną rangę, lecz razem budują jeden żywy lokalny obieg. Dla wielu osób dom kultury oznacza pierwszy kontakt ze sztuką, powrót do dawnych zainteresowań albo po prostu stały punkt lokalnego życia.
Kultura nie traci znaczenia przez swoją różnorodność
Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że jako odbiorcy nie musimy dłużej udowadniać swojego gustu przed innymi. Możemy przyjąć, że opera, serial, koncert plenerowy czy wystawa nie mają tej samej wagi, a jednocześnie nie zamykać się na jeden właściwy sposób spotkania ze sztuką. Zamiast rozstrzygać, czy dane dzieło należy do wyższej czy niższej półki, możemy pytać o ślad, który zostawia po lekturze, seansie albo słuchaniu: poruszenie, temat do rozmowy, zachwyt, sprzeciw albo chęć powrotu.
Takie uczestnictwo mniej przypomina prezentowanie dobrego smaku, a bardziej osobiste doświadczenie. Dlatego lepiej pasuje do kultury, która działa dziś przez spotkania, próby i stopniowe poszerzanie wrażliwości, zamiast sprawdzać środowiskową przynależność.
Źródła:
- https://peleton.pl/ – oryginalne rowery, części i akcesoria
- Uczestnictwo ludności w kulturze w 2024 r. – Główny Urząd Statystyczny
- Media i kultura popularna jako obszar studiów nad edukacją – W. Jakubowski
- Changing Highbrow Taste: From Snob to Omnivore – R. A. Peterson, R. M. Kern
- The Culture Fix. Creative People, Places and Industries – OECD
- High, Low, Pop, Sub, Counter-culture and Cultural Change – podręcznik OpenStax
- Theoretical Perspectives on Education – podręcznik OpenStax
- Distinction: A Social Critique of the Judgement of Taste Introduction – P. Bourdieu
- A Full Report of the 2022 Survey of Public Participation in the Arts (SPPA) – National Endowment for the Arts
Autor: J.W.

